Prezydent Karol Nawrocki zaproponował referendum z następującym pytaniem: „Czy jest pan/pani za realizacją polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?”.
Podczas wtorkowego posiedzenia połączonych komisji (m.in. ds. UE, gospodarki, klimatu i rolnictwa) wniosek o niewyrażenie zgody na referendum zgłosił senator Stanisław Gawłowski (KO). W głosowaniu wniosek ten poparło 18 senatorów, 6 było przeciw, a 1 wstrzymał się od głosu.
Argumentacja Kancelarii Prezydenta
Szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker przekonywał, że inicjatywa referendalna stanowi realizację obietnic wyborczych. Argumentował, że obecny kształt unijnej polityki klimatycznej jest szkodliwy dla europejskiego przemysłu, generuje nieakceptowalne koszty społeczne i zwiększa uzależnienie od Chin.
"Transformację należy wprowadzić z głową, a nie w tempie dyktowanym przez Brukselę, bardzo często w tempie oderwanym od realiów naszej gospodarki, naszych dochodów, polskiej struktury energetycznej" – przekonywał Szefernaker.
Zaapelował do senatorów o „odwagę” i poparcie wniosku. "Ta odwaga wymaga mierzenia się z rzeczywistością, a nie ucieczki w proceduralne zawiłości; powiedzenia Polakom prawdy o tym, jakie będą skutki realizacji tej polityki dla polskiej gospodarki" – dodał.
Opinie prawników i opozycji
Zupełnie odmienne zdanie zaprezentował konstytucjonalista prof. Marek Chmaj. Podkreślił on, że pytanie prezydenta zawiera wadę formalną.
"Jeżeli rozumiemy je w ten sposób, że uprawniony do głosu ma opowiedzieć się za albo przeciw realizacji polityki, która doprowadziła do określonych skutków, to osoba biorąca udział w referendum tak naprawdę ma opowiedzieć się o faktach. Co więcej, pytanie referendalne nie określa w sposób jednoznaczny, czyja polityka ma podlegać ocenie" – stwierdził profesor.
Senator Waldemar Pawlak (PSL) zarzucił stronie prezydenckiej manipulację poprzez tak sformułowane pytanie. "Prawdziwa odwaga w demokracji nie polega na tym, żeby ukryć tezę polityczną w znaku zapytania, lecz na tym, żeby zaufać obywatelom i zapytać ich jasno, neutralnie" – mówił. Zaproponował alternatywne, pozytywne brzmienie pytania, które skupiałoby się sprawiedliwej polityce klimatycznej.
Senator Monika Piątkowska (KO) dodała, że jest „zniesmaczona” próbą wymuszenia prymatu polityki nad prawem, podkreślając, że wynik referendum i tak nie wpłynąłby na zobowiązania Polski w ramach UE.
„Święto demokracji” kontra liczby
Senator Marek Pęk (PiS) bronił wniosku prezydenta, twierdząc, że postawione pytanie jest merytoryczne i prawdziwe. "Nie ma się co bać, nie ma się co bać demokracji, a referendum jest takim prawdziwym świętem demokracji" – stwierdził senator Pęk.
Z kolei senator Stanisław Gawłowski przedstawił dane Ministerstwa Finansów, z których wynika, że w ostatnich 10 latach wpływy z opłat ETS (93 mld zł) de facto „popłynęły na wsparcie górnictwa i energetyki opartej o węgiel”, co miało podważyć tezę o wyłącznie negatywnych skutkach polityki klimatycznej dla polskiego budżetu.
Co dalej z referendum?
Ostateczną decyzję w sprawie wniosku prezydenta podejmie Senat na posiedzeniu plenarnym, które rozpoczyna się w środę. Do zarządzenia referendum wymagana jest bezwzględna większość głosów senatorów.
Pobierz aplikację Newsmax Polska:
Aplikację Newsmax Polska można pobrać z Google Play i App Store.
Komentarze (1)
Polak
Boją się
1 dzień temu
0 0 Reply