Rotacyjna obecność wojsk amerykańskich w Europie. Przydacz o roli MON

Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz jest zdania, że w sytuacji komunikacyjnego zamieszania wokół odwołania rotacyjnej obecności wojsk amerykańskich w Polsce, kluczowa jest rola MON. Skutki muszą być w perspektywie godzin, maksymalnie dni – podkreślił.

Źródło: Newsmax Polska, PAP

18.05.2026. 12:11

Rotacyjna obecność wojsk amerykańskich w Europie. Przydacz o roli MON

Agencja Reutera informowała w piątek, powołując się na dwóch wypowiadających się anonimowo amerykańskich urzędników, że Pentagon anulował plany rotacyjnego przemieszczenia 4 tys. amerykańskich żołnierzy do Polski. Z kolei CNN podał, powołując się na źródła w resorcie wojny USA, że decyzja szefa Pentagonu Pete'a Hegsetha o wstrzymaniu planowanej rotacji amerykańskiej brygady pancernej była częścią serii ruchów mających zredukować liczbę sił USA w Europie.

Zamieszanie i chaos komunikacyjny

Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej ocenił, że obecnie w związku z rotacją żołnierzy USA w Europie “kluczowe zadanie jest dla MON”. “Liczymy, że zamieszanie i chaos komunikacyjny zostanie w odpowiedni sposób przecięty i wyjaśniony” – stwierdził Przydacz w rozmowie dziennikarzami.

“Jeśli to nie przyniesie skutku pan prezydent i my jego zaplecze będziemy się angażować. Jeśli to nie przyniesie pozytywnego skutku w perspektywie najbliższych godzin, maksymalnie dni, będziemy realizować działania na poziomie politycznym” – zapowiedział minister w Kancelarii Prezydenta.

Jak mówił, Kancelaria Prezydenta stara się “przekonywać co do wartości obecności w Polsce, na wschodniej flance i w Europie”. Poinformował, że on sam kontaktował się z Departamentem Stanu, amerykańską Narodową Radą Bezpieczeństwa i z Białym Domem.

Przydacz przypomniał także, że prezydent Nawrocki “nie tak dawno rozmawiał z prezydentem Trumpem i ustalenia z tamtej rozmowy absolutnie pozostają w mocy”.

Medialne doniesienia

Po publikacjach amerykańskich mediów dotyczących odwołania rotacyjnej obecności wojsk amerykańskich w Polsce, prezydent był w kontakcie z Ministerstwem Obrony Narodowej, w tym z wicepremierem Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, a także z szefem Sztabu Generalnego WP gen. Wiesławem Kukułą.

Przydacz wyjaśnił, że informacje dotyczące amerykańskich żołnierzy dotarły do Kancelarii Prezydenta w zbliżonym terminie, co ubiegłotygodniowe publikacje w amerykańskich mediach. Już wtedy toczyły się rozmowy Kancelarii Prezydenta, BBN, MON i Sztabu Generalnego WP.

“Rząd absolutnie może liczyć na wsparcie ze strony pana prezydenta, bo to jest sprawa absolutnie priorytetowa” – zadeklarował Przydacz.

Negatywna narracja

W ocenie Przydacza “działania amerykańskie wynikają nie tylko z ich własnych decyzji, ale także z narracji, którą sączono przez ostatnie tygodnie i miesiące”. “Negatywna wobec Amerykanów narracja, często nie przemyślana, niepotrzebne wypowiedzi, dają asumpt tym, którzy chcieliby ograniczania wojsk amerykańskich w Europie” – stwierdził prezydencki minister.

Apeluję, aby pan premier, pan marszałek Czarzasty powstrzymali się od fałszywych i niepotrzebnych negatywnych antyamerykańskich narracji, bo one nie pomagają sprawie” – dodał Przydacz.

Podkreślał, że "z Pentagonu płyną negatywne sygnały właśnie tych, którzy nie są zwolennikami obecności na wschodniej flance NATO, którzy wykorzystują te wypowiedzi premiera Tuska, marszałka Czarzastego jako argument do zwalczania obecności na wschodniej flance NATO".

"Słyszeliśmy o pewnej psującej się atmosferze w Pentagonie w kontekście, powiedzmy sobie to wprost, wywiadu w Financial Times. To jest międzynarodowa gazeta i Amerykanie również to czytają" - mówił prezydencki minister, odnosząc się do niedawnego wywiadu szefa rządu dla brytyjskiego Financial Times. Tusk stwierdził w nim, że „największym i najważniejszym pytaniem dla Europy jest to, czy Stany Zjednoczone są gotowe być tak lojalne, jak opisano to w naszych traktatach (NATO)”.

Jak mówił prezydencki minister, “obecność sojusznicza, amerykańska w ogóle w Europie, ale już tym bardziej na wschodniej flance i w Polsce jest kwestią absolutnie kluczową”.

“Poza rozwojem naszych sił zbrojnych, finansowania tych sił zbrojnych, wyposażania ich w najlepszy możliwy sprzęt, to także obecność sojusznicza wzmacnia nasze bezpieczeństwo” – podkreślił Przydacz.

Pobierz aplikację Newsmax Polska:

Komentarze (0)