Najpierw Choczewo, później Bełchatów. Szef rządu wskazał potencjalną lokalizację drugiej elektrowni jądrowej, jaka miałaby powstać w Polsce. Donald Tusk podkreślił w rozmowie z dziennikarzami, że ostateczne decyzje w tej sprawie jeszcze nie zapadły i będą je podejmować specjaliści, ale jego zdaniem Bełchatów to bardzo dobre miejsce dla takiej inwestycji.
Argumenty premiera: logistyka, sieć i uwarunkowania społeczne
- Taka rekomendacja, która uwzględnia różne okoliczności, także społeczne kazała mi już wcześniej zasugerować, że najbliżej do tego jest Bełchatów - powiedział premier i dodał, że za Bełchatowem przemawia też położenie centralne sieci:
- Jest dużo okoliczności, ale to oczywiście ja oceniam pod kątem właśnie trochę bardziej polityczno-społecznym i trochę logistycznym, ale dużo zależy od tego, kto będzie wykonawcą, kto wygra tę ofertę, jaki typ reaktora, jakie chłodzenie potrzebne, więc to na pewno trochę czasu zajmie i kilka lokalizacji jest porównywalnych - powiedział premier.
Alternatywami dla Bełchatowa mają być m.in. Śląsk, Konin, Połaniec i Kozienice.
Kto dostarczy technologię?
Cały czas otwartym pozostaje pytanie kto dostarczy technologię potrzebną do budowy elektrowni. Na razie rozmowy są prowadzone z Kanadyjczykami, Amerykanami i Francuzami.
Premier Donald Tusk po spotkaniu z prezydentem Francji Emanuelem Macronem w Gdańsku przyznał, że Francja jest bardzo poważnym potencjalnym partnerem, jeśli chodzi o budowę drugiej elektrowni jądrowej w Polsce. Zastrzegł jednak, że Polska nie podjęła jeszcze decyzji co do jej lokalizacji.
Według założeń „Programu polskiej energetyki jądrowej” w Polsce mają powstać dwie elektrownie jądrowe o łącznej mocy zainstalowanej od ok. 6 do ok. 9 GW. Pierwsza - w gminie Choczewo na Pomorzu ma rozpocząć pracę za 10 lat – w 2036 roku.
Pobierz aplikację Newsmax Polska:
Aplikację Newsmax Polska można pobrać z Google Play i App Store.