Stan wojenny. Prokuratura stawia zarzuty. Miał strzelać do Polaków

Były podporucznik Sił Zbrojnych PRL jest podejrzany o bezprawne użycie broni palnej wobec osób protestujących 17 grudnia 1981 roku w Gdańsku przeciwko wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego.

Źródło: ipn.gov.pl

22.04.2026. 17:55

Stan wojenny. Prokuratura stawia zarzuty. Miał strzelać do Polaków

Antoni Browarczyk był 20-letnim mieszkańcem Gdańska, sympatykiem „Solidarności”, choć nie należał formalnie do związku. Do zdarzenia doszło 17 grudnia 1981 r. w Gdańsku, kilka dni po wprowadzeniu stanu wojennego przez władze PRL.

Kula trafiłą w głowę

Tego dnia odbywały się protesty i demonstracje przeciwko reżimowi. Browarczyk znalazł się w pobliżu demonstracji – według świadków nie brał aktywnego udziału w zamieszkach. Został postrzelony przez funkcjonariusza milicji (ZOMO). Kula trafiła go w głowę – zmarł następnego dnia w szpitalu. Jego śmierć była jedną z pierwszych śmiertelnych ofiar stanu wojennego. Stała się symbolem brutalności aparatu władzy wobec cywilów. Pogrzeb Browarczyka przerodził się w dużą manifestację antyrządową.

Teraz wojskowy, który miał otworzyć ogień, usłyszał zarzuty prokuratury.

Kaa do 15 lat pozbawienia wolności

Prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Szczecinie postanowił o przedstawieniu zarzutu byłemu podporucznikowi Sił Zbrojnych PRL (obecnie kapitanowi) Bolesławowi P., który, pełniąc służbę patrolową przy budynku tamtejszego Komitetu Wojewódzkiego PZPR, używając karabinka automatycznego kbk AK, oddał co najmniej 45 strzałów pociskami bojowymi w kierunku węzła komunikacyjnego „Hucisko”.

W okolicach węzła gromadzili się protestujący. W wyniku tych działań dwudziestoletni Antoni Browarczyk doznał śmiertelnej rany postrzałowej głowy, a trzy inne osoby – ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Czyny zarzucone podejrzanemu Bolesławowi P. są zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 15.

Milicjanci przyłączyli się do strzelania

„Około godz. 16.30, gdy demonstranci zbliżyli się do budynku KW PZPR na odległość 80 metrów, ppor. Bolesław P. podjął samodzielnie decyzję o użyciu broni palnej wobec demonstrantów. Polecił podległym mu żołnierzom opuścić transporter opancerzony i ustawił ich w szyku na ulicy. Następnie odebrał jednemu z szeregowych żołnierzy kbk AK oraz dwa magazynki załadowane pociskami bojowymi, po czym wszedł na torowisko tramwajowe przed ustawiony tam kordon funkcjonariuszy MO i, opierając broń o płot rozdzielający tory tramwajowe, oddał kilka serii wystrzałów w kierunku skrzyżowania. Po opróżnieniu pierwszego magazynka z pociskami podpiął do karabinka drugi pełny magazynek i kontynuował ostrzał. Przerwał ogień po wystrzeleniu co najmniej 45 pocisków” – informuje IPN.

Na działania Bolesława P. zareagowało pięciu funkcjonariuszy Kompanii Konwojowej KWMO w Gdańsku. Przyłączyli się do „akcji” zainicjowanej przez podejrzanego i bez rozkazu, z własnej inicjatywy, zaczęli oddawać strzały seriami z posiadanych pistoletów maszynowych PM-43 w kierunku skrzyżowania.

Zdaniem Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu pokrzywdzeni nie stwarzali żadnego zagrożenia dla życia i zdrowia funkcjonariuszy. Antoni Browarczyk otrzymał śmiertelny w skutkach postrzał w głowę z odległości ponad 200 metrów, drugi z pokrzywdzonych doznał rany postrzałowej nogi pociskiem wystrzelonym z podobnego dystansu, kolejny otrzymał postrzał w plecy, zaś czwartą osobą, która doznała obrażeń, było piętnastoletnie dziecko wracające z ojcem z zakupów.

W toku śledztwa ustalono dane wszystkich funkcjonariuszy, którzy bezprawnie użyli broni palnej wobec demonstrantów. Z sześciu z nich żyje Bolesław P. – żołnierz zawodowy, podporucznik (obecnie kapitan), który użył broni jako pierwszy.

Pobierz aplikację Newsmax Polska: