W niedzielę nad ranem w Kijowie słychać było serie głośnych eksplozji. Kanały monitorujące w serwisach społecznościowych donosiły o wybuchach pocisków balistycznych, rakiet manewrujących i bezzałogowców.
Uderzenia w bloki mieszkalne i supermarket
„Pięć osób rannych w stolicy. Jedna została hospitalizowana, a pozostałym udzielono pomocy na miejscu” – napisał w komunikatorze Telegram mer Kijowa Witalij Kliczko. Potem pojawiały się informacje o kolejnych rannych.
Kliczko poinformował, że w jednej z dzielnic dron uderzył w supermarket, a w innej – w 14-piętrowy blok na poziomie 12-13 kondygnacji. Odłamki spadły też na dach 24-kondygnacyjnego wieżowca. Kliczko przekazał, że w wielu miejscach gaszone są pożary.
Według użytkowników portali społecznościowych na stacji metra Łukjaniwka podczas eksplozji zaczął sypać się tynk z sufitów. Mieszkańcy stolicy Ukrainy wykorzystują metro jako schrony.
Od godziny 0.33 czasu lokalnego (23.33 w Polsce), kiedy w Kijowie zawyły syreny, ogłaszające alarm bombowy, Rosjanie przeprowadzili kilka fal uderzeń.
Wywiady państw Zachodu ostrzegały przed atakiem
Wcześniej w sobotę ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski ostrzegał, że według danych wywiadowczych, w szczególności ze Stanów Zjednoczonych i krajów europejskich, Rosja przygotowuje atak na Ukrainę przy użyciu systemu rakietowego Oriesznik. "Są oznaki przygotowań do kombinowanego ataku na Kijów" - przekazał.
Według prezydenta w takim ataku może zostać użyta wspomniana broń średniego zasięgu. Szef państwa ukraińskiego zaapelował do swojego społeczeństwa, aby w sobotni wieczór świadomie reagować na sygnały alarmu powietrznego.
„Rosyjskie szaleństwo naprawdę nie zna granic, więc proszę, dbajcie o swoje życie – korzystajcie ze schronów” - dodał.
Pobierz aplikację Newsmax Polska:
Aplikację Newsmax Polska można pobrać z Google Play i App Store.
Komentarze (0)